niedziela, 2 marca 2014

Moje blogi

                                                                      Lista blogów:

                                           ...Bo nigdy nie wiemy jaką historię napisze życie.
                                                    Otris nowym "życiem" dla ludzi...

Prolog

        Ludzie na ziemi od dawien dawna zastanawiają się nad tym, co stanie się z ich duszą po śmierci. Niewielu z nich zna prawdę, ale ja należę do grona tych szczęśliwców. Tak jest nas wielu, ale ukrywamy się bo nie chcemy, aby ta historia wyszła na jaw. Ja jednak nie chcę już więcej uciekać. Opowiem wam tę historię, jeśli tylko okażecie się dobrymi słuchaczami. Opowieści będzie kilka, będą one nieraz wyrwane z czasu, ale musicie być cierpliwi i słuchać. Kiedyś pojmiecie prawdę. zacznę od początku, lub tego co w moim mniemaniu jest początkiem tej historii.
        W odległym układzie słonecznym istnieje planeta - podobna do ziemi - o nazwie Otris. Na planecie tej żyją istoty wyglądem przypominające ludzi, lecz w rzeczywistości bardzo się od nas różniące. Wielu z was pewnie teraz właśnie przestanie słuchać i zapyta, co to ma wspólnego z naszymi duszami. Proszę was jednak o wytrwałość. Na czym to skończyłam? Już wiem! No więc, na tej planecie żyją istoty podobne do nas. Niestety nie są one ludźmi, a nawet jeśli są, to na innym szczeblu ewolucji. Na Otris dzieci się nie rodzą, one się tam zwyczajnie pojawiają. Dobra, może nie aż tak zwyczajnie. Pojawiają się tam podczas inicjacji w świątyni. Inicjacja ta polega na tym, że gdy na niebie pojawi się spadająca gwiazda (jest to znak że przybędzie Kolejny) wszyscy gromadzą się w świątyni. Starszyzna (bo tak nazywają się najdłużej "żyjący" na planecie) odmawia wtedy specjalne modły przed świętym kamieniem w świątyni i właśnie wtedy widoczny jest błysk światła, jakby spadając gwiazda uderzyła w kamień. Widok jest niezapomniany, ale najważniejsze jest to, ze wtedy pojawia się Kolejny. Światło gaśnie, a na kamieniu pojawia się dziecko.
        Możliwe, ze niektórych z was zaintrygował kamień, mogę wam jedynie przysiąc, że sama wiem o nim niewiele. Wiem tylko tyle, że pierwsza istota na tej planecie dostała go, jako dar z nieba. Potem każdego dnia pojawiał się kolejny, nieraz było ich wielu. Nikt nie wie co stało się z Pierwszym - założycielem tej cywilizacji. Nikt- z "ludzi" na tej planecie- nie wie dokładnie kim jest. Czują się kimś podobnym do nas, ale wiedzą że to nieprawda. Skąd ta pewność? Bo pierwszy zostawił im coś jeszcze. Tym czymś jest zwój, czyli długa, niezniszczalna lista- lista tenshi. Jest na niej zapisana cała historia, każdego tenshi. Tenshi to nazwa tych istot, tak jak my jesteśmy ludźmi, tak oni są tenshi. Nikt nie wie jak, ale dzień przed pojawieniem się Kolejnego na liście pojawia się jego: imię, nazwisko, życiorys i wszystko co dotyczy naszej śmierci. Tenshi odkryły to dość niedawno, ale wiedzą, ze te dane są im bardzo potrzebne. To dzięki nim wiedzą, że są stworzeniami  "rodzącymi się" z serc dobrych ludzi, lub taki, którzy umarli dla większego dobra. To dość bolesna prawda, ale z naszych serc - a co za tym idzie dusz też - powstają inne istoty. Oni jednak wolą mówić, że sami wybraliśmy to dla siebie, jako nagrodę za dobre uczynki. Tenshi, aby oddać nam cześć nazywają nas Angel's Blood. Wróćmy jednak do listy. Starszyzna dawno temu uznała, że najlepiej będzie, jeśli lista zostanie ukryta. Zrobili to dla ogólnego dobra, ale są od tej zasady, która mówi, ze lista ma być ukryta, ustępstwa. Każdy tenshi w wieku 17 lat może przeczytać historię swoją i swojego Anooda (skrót od Angel's Blood).
           Zapomniałam wam jeszcze wspomnieć, że tenshi różnią się od nas jedna zasadnicza cechą, chodzi tu o talenty. My ludzie możemy być dobrzy w wielu rzeczach, możemy posiadać multum talentów z tenshi jest inaczej. Oni "rodzą się" z jednym konkretnym talentem i nie są w stanie nauczyć się, czy tez zdobyć innego. Tenshi już przy inicjacji w świątyni wiedza, jaki jest ich życiowy cel.
        Jednak to wszystko jest tylko ułamkiem historii, którą mam wam zamiar opowiedzieć, ale musicie być cierpliwi.